W ciszy, którą zwykle przerywa jedynie szum drzew i plusk wody, tym razem rozległ się dźwięk maszyn. Droga dojazdowa do łowiska „Zacisze” oraz przyległy parking stały się miejscem prac, które – choć mało widowiskowe – mają kluczowe znaczenie dla codziennego funkcjonowania tego zakątka. To jedna z tych inwestycji, które najlepiej widać dopiero wtedy, gdy ich zabraknie.
Pogoda nie rozpieszczała. Deszcz i rozmoknięte podłoże skutecznie komplikowały zadanie, jednak decyzja zapadła wcześniej – nowe kruszywo trzeba było dowieźć i rozplantować. Jako gospodarze i dzierżawcy terenu członkowie Koło PZW 28 Knurów podjęli się pracy z pełną świadomością, że to obowiązek wynikający nie tylko z umów, ale przede wszystkim z odpowiedzialności wobec wędkarzy i samego łowiska.
Droga i parking nie są pozostawione same sobie. Co jakiś czas wymagają interwencji – uzupełnienia ubytków, wyrównania nawierzchni, poprawy przejezdności. To działania systematyczne, często niewidoczne dla oka przyjezdnych, a jednak decydujące o tym, czy na łowisko da się dojechać bez stresu i ryzyka ugrzęźnięcia w błocie. Wędkarstwo to przecież nie tylko chwila nad wodą, ale cała droga prowadząca do tej chwili.
W „Zaciszu” nikt nie mówi o wielkich inwestycjach ani spektakularnych projektach. Jest za to codzienna troska o detale – o dojazd, o parking, o to, by wymarzone wędkowanie zaczynało się spokojnie, bez nerwów i improwizacji. To właśnie w takich momentach widać, że łowisko żyje nie tylko dzięki rybom, ale przede wszystkim dzięki ludziom, którzy czują się za nie odpowiedzialni.
Efekt prac? Droga i parking są przejezdne, a dojazd – na miarę warunków terenowych – możliwy. To wystarczy, by znów można było skupić się na tym, co najważniejsze: ciszy, wodzie i oczekiwaniu na branie.






