Czwartkowy wieczór w Poznaniu nie zakończył się po myśli Górnika Zabrze. W meczu o Superpuchar Polski, „Trójkolorowi” musieli przełknąć gorycz porażki 1:3 z Lechem. Choć spotkanie obiecująco się rozpoczęło dla podopiecznych Michala Gasparika, to wydarzenia z 34. minuty mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje w kontekście zbliżających się eliminacji Ligi Mistrzów.
Rywalizacja o pierwsze trofeum sezonu 2026/27 była dla obu ekip poważnym sprawdzianem przed europejskimi pucharami. Trenerzy nie oszczędzali swoich liderów, wystawiając do boju najsilniejsze możliwe jedenastki. Początek starcia zwiastował, że zabrzanie mogą postawić twarde warunki faworyzowanym gospodarzom.
Górnik wszedł w mecz z odpowiednią energią, co zaowocowało szybkim prowadzeniem. Szczególnie cieszyć może postawa Kacpra Urbańskiego. Nowy nabytek klubu, sprowadzony latem z Legii, pokazał dokładnie taką jakość, na jaką liczyli kibice w Zabrzu. Już w 14. minucie świetnie rozprowadził kontrę, dogrywając piłkę do Maksyma Chłania, który bezbłędnie otworzył wynik meczu.
Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo. Lech, dopingowany przez własną publiczność, szybko zorganizował odpowiedź, doprowadzając do wyrównania jeszcze przed przerwą po trafieniu Antoniego Kozubala.
Najgorszy moment wieczoru dla ekipy z Zabrza nadszedł w 34. minucie. Jarosław Kubicki, jeden z filarów linii pomocy, nieszczęśliwie upadł na murawę. Uraz ręki okazał się na tyle poważny, że zawodnik musiał opuścić plac gry.
Dla sztabu szkoleniowego Górnika to informacja, która przyćmiewa wynik sportowy. W obliczu nadchodzącej, prestiżowej rywalizacji z Fenerbahce w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, strata tak ważnego ogniwa jest problemem, którego Michal Gasparik chciałby uniknąć.
Po zmianie stron gospodarze zintensyfikowali swoje ataki. Już niespełna 120 sekund po wznowieniu gry, Mikael Ishak wyprowadził „Kolejorza” na prowadzenie. Choć zabrzanie próbowali odpowiadać zmianami, obraz gry nie uległ poprawie. W 69. minucie Pablo Rodriguez dobił piłkę odbitą przez Philippa Schulze, ustalając wynik na 3:1.
Mimo ambitnych prób w końcówce, Górnik nie był w stanie odwrócić losów rywalizacji. Teraz dla zabrzan najważniejsza jest szybka regeneracja i wyciągnięcie wniosków. Czas na poprawę gry jest krótki – już w przyszłym tygodniu zespół czeka wyzwanie znacznie wyższego kalibru.
Lech Poznań – Górnik Zabrze 3:1 (1:1)
Bramki:
0:1 – Maksym Chłań (14′)
1:1 – Antoni Kozubal (27′)
2:1 – Mikael Ishak (47′)
3:1 – Pablo Rodriguez (69′)
Składy:
Lech: Mateusz Lis – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul – Patrik Walemark (65′ Leo Bengtsson), Antoni Kozubal (73′ Gisli Thordarson), Radosław Murawski (65′ Filip Jagiełło), Pablo Rodriguez (79′ Allahyar Sayyadmanesh), Luis Palma – Mikael Ishak (65′ Yannick Agnero).
Górnik: Phillip Schulze – Michal Sacek, Rafał Janicki, Josema, Erik Janza (66′ Ondrej Zmrzly) – Taofeek Ismaheel (66′ Yvan Ikia Dimi), Jarosław Kubicki (40′ Bastien Donio), Lukas Sadilek, Kacper Urbański (73′ Bruno Durdov), Maksym Chłań – Erik Prekop (65′ Sondre Liseth).
Żółte kartki: Kozubal, Thordarson (Lech) oraz Donio, Sacek (Górnik).
Foto: Górnik Zabrze


