Powołana na przełomie cykli rozgrywkowych ekipa Górnika Zabrze udała się do Lublina z jasnym celem – podtrzymaniem znakomitej passy i wywalczeniem kolejnego kompletu punktów. Drużyna pod wodzą Michala Gasparika musiała jednak zadowolić się podziałem punktów. Po niezwykle intensywnym, choć pozbawionym goli pojedynku 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy, zabrzanie zremisowali na wyjeździe z Motorem Lublin 0:0.
Od pierwszych minut spotkania to zawodnicy ze Śląska przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie, zmuszając gospodarzy do głębokiej defensywy. Pierwszy kwadrans był prawdziwym nawałnicą w wykonaniu Trójkolorowych, a lublinianie mogli mówić o ogromnym szczęściu. Najpierw pociągnięciem z dystansu popisał się debiutujący w pierwszym składzie Malthe Hojholt, trafiając w słupek. Chwilę później Maksym Chłań zdecydował się na sprytny lob nad wychodzącym Gasperem Tratnikiem, lecz piłka stężała na poprzeczce. W zaledwie kilkadziesiąt sekund Górnik dwukrotnie był o włos od otwarcia wyniku.
Z biegiem czasu Motor zaczął dochodzić do głosu, próbując odgrażać się z kontrataków, jednak dobrze zorganizowany bloki defensywny Trójkolorowych nie pozwalał gospodarzom na stworzenie realnego zagrożenia. Pewnie w bramce interweniował Schulze, a na lewej obronie dynamicznie pracował Ondrej Zmrzly, który zastąpił borykającego się z urazem Janżę. Do przerwy kibice zgromadzeni na stadionie nie zobaczyli bramek, choć emocji na boisku nie brakowało – doszło nawet do spięć pomiędzy zawodnikami obu drużyn w samej końcówce pierwszej części.
Druga połowa przyniosła bardziej wyrównaną i poszatkowaną grę. Trener Gasparik szukał impulsów na ławce rezerwowych – na murawie pojawił się m.in. Prekop, który tuż po wejściu starł się w stykowej sytuacji z bramkarzem gospodarzy poza polem karnym, jednak analiza VAR nie wykazała przewinienia. Zabrzanie do ostatnich minut próbowali sforsować zagęszczoną obronę Motoru, przechodzącego momentami w piątkę defensorów, lecz brakowało dokładności w decydujących podaniach w pole karne.
Ostatecznie starcie w Lublinie zakończyło się bezbramkowym remisem. Choć cztery wygrane z rzędu to już historia, Górnik Zabrze wywozi z trudnego terenu punkt i przed przerwą reprezentacyjną zachowuje pozycję lidera Ekstraklasy.
Motor Lublin – Górnik Zabrze 0:0 (0:0)
Górnik Zabrze: Schulze – Sacek, Janicki, Josema, Zmrzly, Hojholt, Kubicki, Urbański (’71 Bernardo), Federico (’82 Dimi), Chłań (’82 Inoussa), Antiste (63′ Prekop)
Rezerwowi: Loska – Warczak, Bochniewicz, Donio, Sadilek, Bernardo, Ikia Dimi, Inoussa, Liseth, Prekop
Trener: Michal Gasparik
Motor Lublin: Tratnik – Lukoszek (’90 Meyer), Bereszyński, Bartos, Luberecki, Bourhane, Rodrigues (’34 Łęgowski), Simon, Ndiaye (’72 Lopes), Aiko (’72 Ronaldo), Czubak
Rezerwowi: Popa, Meyer, Plavotić, Akatau, Łęgowski, Lopes, Ronaldo, Haxha, Santos, Tall, Posmyk, Gregorski
Trener: Mariusz Misiura
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Sędzia VAR: Paweł Gryckiewicz (Toruń)
Żółte kartki: Rodrigues, Misiura, Janicki, Antiste, Bartos, Dimi
Foto: Górnik Zabrze




