Zabrze: Zmarnowane okazje lidera. Górnik Zabrze tylko z punktem w Śląskich Derbach

0
21

Mecz na szczycie PKO Ekstraklasy przy Roosevelta dostarczył kibicom olbrzymich emocji, ale pozostawił po sobie spory niedosyt. Mimo ogromnej przewagi optycznej i ciągłego naporu na bramkę rywali, liderujący w tabeli Górnik Zabrze zremisował na własnym stadionie z Piastem Gliwice 1:1.

​Podopieczni Michala Gasparika przystępowali do starcia z sąsiadem zza miedzy w roli zdecydowanego faworyta. Zabrzańska lokomotywa, pędząca po odzyskanie korony mistrzowskiej, chciała na własnym terenie potwierdzić swoją dominację w regionie. Na trybunach zasiadł komplet widzów, w tym głośna grupa wsparcia z Gliwic, lecz to gospodarze od pierwszego gwizdka narzucili swoje warunki gry.

​Górnicy weszli w spotkanie niezwykle agresywnie. Wysoki pressing i dynamiczne próby rozegrania akcji skrzydłami bardzo szybko przyniosły oczekiwany efekt. W 5. minucie stadion eksplodował z radości, gdy kapitalnym dośrodkowaniem z rzutu rożnego popisał się Erik Janza, a niepilnowany w polu karnym Rafał Janicki precyzyjną główką nie dał najmniejszych szans Domenowi Grilowi. Trójkolorowi nie zdążyli jednak dobrze nacieszyć się prowadzeniem. Zaledwie dwie minuty później gliwiczanie przeprowadzili natychmiastową odpowiedź, gdy po płaskim dograniu w pole karne Hugo Vallejo przymierzył idealnie w okienko bramki strzeżonej przez Philippa Schulze, wyrównując stan meczu.

​Dalsza część pojedynku to już niemal wyłączna dominacja gospodarzy. Obrońcy Ondrej Zmrzly i Erik Janza raz po raz podłączali się do akcji ofensywnych, siejąc popłoch w szeregach obronnych Piasta. Świetne zawody rozgrywał Czech Zmrzly, który co rusz zagrażał bramce gości strzałami z dystansu i groźnymi dośrodkowaniami.

Tuż po przerwie trybuny przy Roosevelta znów utonęły w radości, gdy do siatki trafił Maksym Chłań. Arbitrzy po analizie wideo dopatrzyli się jednak wcześniejszego zagrania ręką Kacpra Urbańskiego i bramka nie została uznana. Trójkolorowi nie spuszczali z tonu i stwarzali kolejne znakomite okazje. W 60. minucie bliski szczęścia był Sondre Liseth, ale po jego uderzeniu z woleja piłka zatrzasnęła się na słupku. Mnóstwo ożywienia wnieśli też wprowadzeni po przerwie rezerwowi Erik Prekop oraz Yvan Ikia Dimi, którzy raz po raz nękali defensywę rywali. W samej końcówce zwycięstwo Trójkolorowym mógł jeszcze zapewnić Urbański, lecz jego uderzenie z dystansu z wielkim trudem sparował Gril.

​Choć Piast odgrażał się sporadycznymi kontrami, to Górnik przez przeważającą część spotkania dyktował warunki i udowodnił, że nieprzypadkowo spogląda na konkurencję z samego szczytu tabeli. Ostatecznie defensorzy z Gliwic, wspierani świetną postawą swojego bramkarza, zdołali utrzymać remis do ostatniego gwizdka. Zabrzenie dopisują do swojego konta jeden punkt i utrzymują pozycję lidera PKO Ekstraklasy, choć przy Roosevelta pozostaje spory niedosyt, bo komplet punktów był tego dnia na wyciągnięcie ręki.

Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:1 (1:1)

1:0 – Janicki '5
1:1 – Vallejo '7

Górnik Zabrze: Schulze – Zmrzly, Janicki, Josema, Janża, Hojholt, Bernardo (’84 Kubicki), Urbański, Federico (’71 Dimi), Chłań (’71 Inoussa), Liseth (’60 Prekop)

Rezerwowi: Loska, Kania – Warczak, Dietz, Bochniewicz, Kubicki, Durdov, Ikia Dimi, Inoussa, Prekop.

Trener: Michal Gasparik

Piast Gliwice: Gril – Twumasi, Rivas, Czerwiński, Lewicki (’85 Fikaj), Łabojko (’68 Leśniak), Boisgard, Sanca, Vallejo, Katsantonis (’68 Mucha), Ntamack (’85 Maziarz)

Rezerwowi: Mendes-Dudziński, Grelich, Fikaj, Borowski, Pitan, Sierralta, Maziarz, Leśniak, Mucha, Kucharski, Lokilo, Lima

Trener: Daniel Myśliwiec

Foto: Górnik Zabrze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj