Tegoroczna majówka na długo zapadnie w pamięć mieszkańcom Knurowa, dla których wyjazd do stolicy stał się prawdziwą pielgrzymką ku chwale śląskiego futbolu. Sobotnie popołudnie 2 maja na PGE Narodowym wypełniły ogromne emocje, gdy kilkusetosobowa grupa knurowskich kibiców, ramię w ramię z 35-tysięczną armią fanów Górnika Zabrze, stworzyła niesamowitą oprawę godną wielkiego finału. Wśród biało-niebiesko-czerwonego morza sympatyków na trybunach zasiadły również najważniejsze osoby w naszym mieście: Prezydent Tomasz Rzepa, Zastępca Prezydenta Piotr Surówka oraz Radny Krzysztof Jojko, którzy swoją obecnością podkreślili, jak ważnym wydarzeniem dla całej lokalnej społeczności jest sukces klubu z Roosevelta.
Na murawie od samego początku dominowała dyscyplina i determinacja podopiecznych Michala Gasparika, którzy za wszelką cenę chcieli przełamać trwającą od 1972 roku klątwę braku pucharowego trofeum. Pierwszy wybuch radości w sektorach zajmowanych przez kibiców ze Śląska nastąpił w 32. minucie, kiedy to Roberto Massimo po precyzyjnym dośrodkowaniu Erika Janży skierował piłkę do siatki. Raków Częstochowa, mimo obecności w składzie takich graczy jak Ivi Lopez czy Jonatan Braut Brunes, nie potrafił znaleźć recepty na świetnie zorganizowaną defensywę Górnika, w której pewnymi punktami byli Rafał Janicki oraz bramkarz Marcel Łubik.
Druga połowa była kontynuacją koncertowej gry „Trójkolorowych”, a kluczowy moment nastąpił w 65. minucie spotkania. Maksym Chłań przeprowadził wtedy fenomenalną indywidualną akcję, ośmieszając Frana Tudora i pewnym strzałem pokonując Oliwiera Zycha, co wprawiło knurowską delegację i resztę stadionu w stan absolutnej euforii. Trener Gasparik umiejętnie rotował składem, wprowadzając w końcówce świeże siły w postaci Olkowskiego, Ambrosa czy Zmrzlego, co pozwoliło utrzymać kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi aż do ostatniego gwizdka sędziego Jarosława Przybyła.
Niezwykle symbolicznym akcentem było pojawienie się na boisku gry Lukasa Podolskiego w 89. minucie, co fani odebrali jako historyczne zwieńczenie kariery wielkiego mistrza w barwach ukochanego klubu. Choć doliczony czas gry przyniósł sporo nerwowości i czerwoną kartkę dla napastnika Rakowa, Brunesa, nic nie było w stanie zmącić święta zabrzan i wspierających ich kibiców. Dzięki temu zwycięstwu 2:0, Górnik Zabrze nie tylko wzbogacił swoją klubową kasę o rekordowe 5 milionów złotych netto, ale przede wszystkim odzyskał należne mu miejsce na szczycie, gwarantując sobie start w eliminacjach Ligi Europy w nadchodzącym sezonie.
Finał STS Pucharu Polski: Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:0 (1:0)
Bramki: Roberto Massimo (32), Maksym Chłań (65)
Żółte kartki: Erik Janża, Yvan Ikia Dimi, Marcel Łubik – Ivi Lopez, Oskar Repka, Leonardo Rocha.
Czerwona kartka: Jonatan Braut Brunes (Raków’ 90+2 – za brutalny faul).
Tekst oraz foto: Agnieszka Łyko


