środa, 4 lutego, 2026
spot_img
Strona głównaakcje charytatywneCharytatywnie: Ciężar, który niesie nadzieję - Zimowe przejście dla Wojtusia.

Charytatywnie: Ciężar, który niesie nadzieję – Zimowe przejście dla Wojtusia.

Charytatywnie:
Ciężar, który niesie nadzieję.
Relacja z zimowego przejścia dla Wojtusia
Szczyrk, 31 stycznia 2026 roku.
Termometr wskazuje mróz, a pod stopami chrzęści zmrożony śnieg. Dla większości turystów to idealny dzień na narciarski zjazd. Jednak dla grupy strażaków z OSP Leszczyny i OSP Palowice, góra miała tego dnia zupełnie inne oblicze. Nie było mowy o lekkim sprzęcie – była stalowa determinacja i kilogramy sprzętu, które z każdym metrem przewyższenia zdawały się ważyć dwa razy więcej.
Misja: 1257 metrów empatii
O godzinie 7:30, gdy słońce dopiero nieśmiało przebijało się przez beskidzkie szczyty, druhowie Bogusław Koprowski, Mateusz Wawer oraz Paweł Łaska rozpoczęli marsz, który był czymś więcej niż treningiem kondycyjnym. W pełnym umundurowaniu specjalnym (NOMEX), w ciężkich butach i z aparatami ochrony układu oddechowego na plecach, ruszyli zielonym szlakiem na Skrzyczne.
Każdy oddech w masce i każdy krok w sztywnym kombinezonie przypominał o celu: pomocy dla Wojtusia. To nie była zwykła wędrówka – to była manifestacja siły charakteru w ramach akcji „W szortach na Skrzyczne dla Wojtusia”, gdzie strażacy, ramię w ramię z morsami z Wrocławia i Warszawy, walczyli z własnymi słabościami.
Dalej, niż zakładano
Choć celem głównym był najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego, duch sportowej i charytatywnej rywalizacji nie pozwolił strażakom poprzestać na 1257 m n.p.m. Po zdobyciu Skrzycznego zapadła szybka, męska decyzja: „Idziemy dalej”.
Trasa wydłużyła się o kolejne punkty:
• Małe Skrzyczne
• Malinowska Skała
• Przełęcz Salmopolska
Łącznie 14,6 kilometra w ekstremalnych dla organizmu warunkach. Czas? 5 godzin i 38 minut nieustannego marszu pod górę i w dół, gdzie pot mieszał się z mroźnym powietrzem, a zmęczenie z satysfakcją.
„To był sprawdzian nie tylko dla naszych mięśni, ale przede wszystkim dla naszej solidarności z Wojtusiem. Każdy kilogram sprzętu na plecach był lżejszy, gdy myśleliśmy o tym, po co to robimy” – zdawali się mówić swoimi czynami strażacy.
Więcej niż kilometry
Finał na Przełęczy Salmopolskiej przyniósł upragniony odpoczynek, ale przede wszystkim poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Strażacy z Leszczyn i Palowic udowodnili, że hasło „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek” realizują nie tylko podczas pożarów, ale wszędzie tam, gdzie potrzebne jest wsparcie.
Cała społeczność strażacka trzyma kciuki za Wojtusia, życząc mu takiej samej wytrwałości w walce z chorobą, jaką wykazali się druhowie na szlaku. Bo choć góry bywają nieustępliwe, to ludzka wola pomagania jest od nich znacznie potężniejsza.

/Bodzio/ OSP Leszczyny

RELATED ARTICLES

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisment -
Google search engine

Most Popular

Recent Comments